Koncert z zespołem MELTRAD

Zapraszam na koncert zespołu Meltrad, będzie troszkę irlandzkiej muzyki w twardszym wykonaniu, więc bardziej punk niż spokojny folk :). Na scenie będę także ja 🙂

Miejce: Taverna 10B                                                                                    logo_czarne_przez

ul. Racławicka 139
02-117 Warszawa

Meltrad o sobie:

Od początku fascynowała nas muzyka irlandzkich pubów. Uznaliśmy, że klimaty codzienności i świąt mieszkańców Zielonej Wyspy bliskie są klimatom polskim. Dokładne, a czasem dosadne tłumaczenia pozwolą polskiej publiczności przybliżyć nastroje tamtego rejonu. Zachowując oryginalną linię melodyczną, ubraliśmy te piosenki w ostrzejsze brzmienie, ale staramy się nie tracić nic ze spontaniczności utworów.

Za wzorzec służą nam produkcje zespołów The Pogues, Levellers, Clannad, Chieftains, Great Big Sea, Big Cyc, Exploited, Metallica.

Graliśmy na wielu imprezach komercyjnych, charytatywnych, rządowych. Zawsze jednak pamiętamy, że ten rodzaj muzyki najlepiej pasuje do pubów, piwa… Zawsze stawiamy na dobrą zabawę. Naszym mottem jest refren jednej z piosenek, zatytułowanej „Pół na pół”:

Pijmy, bracia, do dna,
Dzielmy chleb i sól.
Polska i Irlandia! Pół na pół!

 

Folk jest prymitywny? Dwójka – polskieradio.pl

Szwendam się po folkowych imprezach jako głownie jako słuchacz a czasem jako wykonawca i obserwuje, że ma miejsce zjawisko wartościowania trendów purystycznych, improwizacyjnych, wzorowaniu się na tradycji.

Z jednej strony puryści mają rację, hołubiąc muzyczny skansen. Użyłem tu słowa ‚skansen’ w bardzo pozytywnym znaczeniu, bo oderwanie się od korzeni powoduje utratę „fundamentu”. Coś w tym jest, że historia i tradycja czyni tożsamość. Ale nie jest to powód by klasyfikować jako gorszą muzykę, która ze skansenu  tylko czerpie ale nie jest nim, uznać ją za gorszą.

Mam do czynienia z muzyką graną na żywo i z płyt z różnych stron świata. Gdybym miał klasyfikować, to raczej była to muzyka bogata stylistycznie  i płytka i pusta (nazwijmy ją ludowe disco-polo). Cierpi na to każdy region świata. Mam płyty z muzyką z Afryki, z Ameryki Południowej i Północnej, z Azji. Każdy z tych regionów ma swoje disco-polo i ma bardzo wartościową wyzwalającą pozytywne emocje muzykę. Marcin słusznie zwrócił (chyba jako jedyny) uwagę na ważna rzecz: nie powinno się mieszać muzyki tanecznej z muzyką obrzędową… Jest wybór i oby był. Ale to jest moje zdanie.

Polecam gorąco audycję, w której można posłuchać zdania i muzyków i badaczy by skonfrontować je z własnym (wyróżniłem swoje sympatie :)):

Czy folkowcy dewastują polską muzykę tradycyjną, czy puryści podążają jedyną słuszną drogą? Próbowaliśmy znaleźć również odpowiedzi na pytania: Jaka jest dzisiejsza scena muzyki etnicznej w Polsce? Jak można ją promować? Jak wspomagać? Jaką rolę odgrywają polscy muzycy na rynku muzyki świata?- Ludzie w świecie, gdzie trudno im odnaleźć własne źródła, muszą tworzyć nowe formy. A w Polsce mamy nadal unikalną sytuację. Szczególnych, wiejskich, charakterystycznych rzeczy możemy się uczyć – mówi skrzypek Janusz Prusinowski, który uważa akurat, że folk jest zagrożeniem dla muzyki tradycyjnej.W studiu Programu 2 dyskutowali o tym m.in.: Maria Baliszewska, Weronika Grozdew-Kołacińska, Marcin Drabik, Remigiusz Mazur-Hanaj, Maria Pomianowska, Janusz Prusinowski, Adam Strug, Paweł Luto, Maciej Szajkowski oraz Tomasz Janas.

za pomocą Folk jest prymitywny? Ludowe granie zagrożone? Muzycy dyskutują – Dwójka – polskieradio.pl.

Bardzo ważną rzecz, moim zdaniem, powiedział Adam Strug i Marcin Drabik: zanim zaczniemy łamać reguły, nauczmy się ich… dotyczy to zresztą nie tylko muzyki…