Temperacja mezotoniczna a muzyka etniczna i etniczne instrumenty

 

kokopelliOd czasu do czasu jestem pytany o moje instrumenty i o to co i jak gram. Z muzyką etniczną mam „wiele wspólnego” :), z dwóch powodów: gram na instrumentach, flety, etnicznych (no i co z tego, nie ja jeden:)) i gram (staram się ;)) w sposób jaki robią to „autochtoni” regionów z których dany instrument mam.

To co mnie fascynuje w tym graniu to inna niż, temperowana mezotoniczna, skala. Otóż nie ja jeden (na szczęście dla mnie) czuję różnicę pomiędzy instrumentem „symfonicznym” a prostym „ludowym”.

Typowa skala dzięków, jakiej uczymy się w szkole i z jaka mamy do czynienia na koncertach to:

Strój mezotoniczny dysponuje tylko i wyłącznie następującymi dźwiękami:

C, Cis, D, Es, E, F, Fis, G, Gis, A, B, H, [C].

Wynika z tego, że takie niezbędne nam dzisiaj dźwięki, jak Des, Dis, Ges, As czy Ais, nie są dostępne i nie mogą być otrzymane. Dlaczego? Bo klawisze brzmią tak, że enharmonizm istniejących dźwięków nie jest możliwy. Do brakujących dźwięków należałoby utworzyć dodatkowe klawisze. (Temperacja mezotoniczna (strój średniotonowy) | Ars Polonica).

W takiej skali pewne „melodie” są niemożliwe do zagrania (no, do czystego zagrania). Istnieją stroje „do góry” i stroje „w dół” (polecam powyższy, bardzo dobry, artykuł).

Flet to instrument jednogłosowy, nie ma więc ograniczenia na „zakazane akordy” bo ich nie używa. Tu liczy się wyłącznie  melodia i to jest wyzwanie. Nie twierdzę, że rozbudowana muzyka na zespół czy orkiestrę jest gorsza. To po protu zupełnie inna muzyka (choć przyznam, że Bacha uwielbiam).

Cieszy mnie, że nie zatracamy jednak „starych zasad”, który tak na prawdę powstały na „nie temperowanym” ludzkim słuchu. Tu więcej o tym:

Muzyka europejska od kilka wieków opiera się na skalach majorowych i minorowych. Jednak w czasach średniowiecznych a nawet w starożytności istniały inne skale. Skale te zagościły ponownie w muzyce ludowej na przełomie XIX i XX w. (TEORIA -> Inne skale poza dur-moll).

Ja należę, do ludzi uznających jednak wyższość prostej melodyjnej muzyki „z głębi duszy”, szczególnie tej improwizowanej, nad złożonością orkiestry symfonicznej. Jednak przyznam także, że coś co niektórzy nazywają „muzyką psychodeliczną” to już chyba nie muzyka a sterowany hałas…

Na koniec polecam  spędzenie kilu chwil z muzyka grana instrumencie (suling), który ze skala temperowaną (czyli nasze fortepianowe białe i czarne klawisze) nie ma nic wspólnego :):

http://youtu.be/eWRHVorvE1k (a tak wygląda suling):

Suling Flute - New Age & Spiritual Gifts at Pyramid Collection

To bardzo pobieżny opis tego czym jest skala muzyczna, ale nie było moim celem pisanie wykładu. Chciałem raczej zwrócić Waszą uwagę na to, że siła „prostej” muzyki bierze się z jej prostoty :).

Folk jest prymitywny? Dwójka – polskieradio.pl

Szwendam się po folkowych imprezach jako głownie jako słuchacz a czasem jako wykonawca i obserwuje, że ma miejsce zjawisko wartościowania trendów purystycznych, improwizacyjnych, wzorowaniu się na tradycji.

Z jednej strony puryści mają rację, hołubiąc muzyczny skansen. Użyłem tu słowa ‚skansen’ w bardzo pozytywnym znaczeniu, bo oderwanie się od korzeni powoduje utratę „fundamentu”. Coś w tym jest, że historia i tradycja czyni tożsamość. Ale nie jest to powód by klasyfikować jako gorszą muzykę, która ze skansenu  tylko czerpie ale nie jest nim, uznać ją za gorszą.

Mam do czynienia z muzyką graną na żywo i z płyt z różnych stron świata. Gdybym miał klasyfikować, to raczej była to muzyka bogata stylistycznie  i płytka i pusta (nazwijmy ją ludowe disco-polo). Cierpi na to każdy region świata. Mam płyty z muzyką z Afryki, z Ameryki Południowej i Północnej, z Azji. Każdy z tych regionów ma swoje disco-polo i ma bardzo wartościową wyzwalającą pozytywne emocje muzykę. Marcin słusznie zwrócił (chyba jako jedyny) uwagę na ważna rzecz: nie powinno się mieszać muzyki tanecznej z muzyką obrzędową… Jest wybór i oby był. Ale to jest moje zdanie.

Polecam gorąco audycję, w której można posłuchać zdania i muzyków i badaczy by skonfrontować je z własnym (wyróżniłem swoje sympatie :)):

Czy folkowcy dewastują polską muzykę tradycyjną, czy puryści podążają jedyną słuszną drogą? Próbowaliśmy znaleźć również odpowiedzi na pytania: Jaka jest dzisiejsza scena muzyki etnicznej w Polsce? Jak można ją promować? Jak wspomagać? Jaką rolę odgrywają polscy muzycy na rynku muzyki świata?- Ludzie w świecie, gdzie trudno im odnaleźć własne źródła, muszą tworzyć nowe formy. A w Polsce mamy nadal unikalną sytuację. Szczególnych, wiejskich, charakterystycznych rzeczy możemy się uczyć – mówi skrzypek Janusz Prusinowski, który uważa akurat, że folk jest zagrożeniem dla muzyki tradycyjnej.W studiu Programu 2 dyskutowali o tym m.in.: Maria Baliszewska, Weronika Grozdew-Kołacińska, Marcin Drabik, Remigiusz Mazur-Hanaj, Maria Pomianowska, Janusz Prusinowski, Adam Strug, Paweł Luto, Maciej Szajkowski oraz Tomasz Janas.

za pomocą Folk jest prymitywny? Ludowe granie zagrożone? Muzycy dyskutują – Dwójka – polskieradio.pl.

Bardzo ważną rzecz, moim zdaniem, powiedział Adam Strug i Marcin Drabik: zanim zaczniemy łamać reguły, nauczmy się ich… dotyczy to zresztą nie tylko muzyki…