Audycja w sieci: 2013-03-19 Werchowynowy Etno-Fonograf

26 Lutego miał miejsce koncert Werchowyny w auli Politechniki warszawskiej co zapowiadałem:

Znowu mój skromny flet wprowadzi Was w cudowny klimat śpiewu Werchowyny w auli Politechniki o cudownej akustyce… (Ethnotrans Werchowyna + Ja na Politechnice).

Czeka na Was retransmisja:

19 marca Etno-Fonograf upłynie pod znakiem pieśni tradycyjnych ze wschodniego pogranicza Polski oraz Białorusi, Ukrainy i Rosji. Przypomnimy płytę Gości z Nizin „Gościniec”, Riabiny „W styrawierskyj dziarewni” oraz Werchowynę z czasów, kiedy w zespole były obecne instrumenty na stałe CD „Krynyczeńka”. Druga godzina audycji od 22:00 to przede wszystkim retransmisja koncertu Werchowyny w Auli Głównej Politechniki Warszawskiej, który odbył się 26.02 (źr. 2013-03-19 :: Werchowynowy Etno-Fonograf).

Zapraszam tych, którzy nie mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu osobiście, tu szczególy: 2013-03-19 :: Werchowynowy Etno-Fonograf

Werchowyna + Ja na Politechnice

Po raz kolejny zostałem zaproszony do udziału w tradycyjnym już koncercie noworocznym Werchowyny. Znowu mój skromny flet wprowadzi Was w cudowny klimat śpiewu Werchowyny w auli Politechniki o cudownej akustyce… kliknij zdjęcie by zobaczyć relację z 2011 roku…

Miejsce: Aula Politechniki warszawskiej na Pl. Politechniki 1. Więcej aktualnych informacji na stronie Facebooka z tym wydarzeniem.

Werchowyna

Najpierw była miłość do gór, wspólne wędrówki po wschodnich obaszarach Polski i zachodnich Ukrainy. Od spotykanych tam mieszkańców, górali, pasterzy, uczyli się pierwszych łemkowskich pieśni i ukraińskich szczedriwek. (Werchowyna • Werchowyna – łemkowski śpiew • Folk 24)

Posłuchaj koncertu z 20111 roku…

Werchowyna, Werchowyna! • Folk 24

Miło mi zacytować 🙂

Koncert rozpoczął, zataczając muzyczny krąg wśród zapalonych świec, Jarek „Ethnotrans” Żeliński. Neofolkowym wstępem, zagranym na flecie, przejął rolę wcześniejszej sesyjnej skrzypaczki Sylwii Świątkowskiej, która w latach ubiegłych czyniła ten rytuał. Następnie zabrzmiały cztery pieśni ukraińskie – szczedriwka, dwie kol’adki i wesnianka. Akustyka Auli Głównej plus brzmienie zespołu, oparte o własne, werchowynowe aranżacje, inspirowane oczywiście dźwiękami ludowymi stworzyły niepowtarzalny klimat, który przyciągnął tłumy. Liczbę widzów oceniam na ponad 1000 osób!!! Nie zabrakło „Zoriuszki” (w miejsce nie zaśpiewanej „Werbowej doszczeczki”) oraz przekładańca ukraińskich pieśni lirycznych, rosyjskich weselnych, białoruskiej (słynne „Oj, liaceli husi”) oraz łemkowskich (w tym od Łemków ze Słowacji). I bisy, bisy, bisy – bez bisów nie ma koncertu. (źr. Werchowyna, Werchowyna! • Folk 24.)